piątek, 31 lipca 2015

Rozdział V "Nienawidzę!"
Obudziłam się nadal będąc w tym małym pokoiku. Myślę, że to jest Schowek. Znów zaczęłam szlochać, krzyczeć i drapać palcami drzwi. Siedziałam tam kolejne kilka godzin. Oczy miałam podpuchnięte od płaczu. W końcu usłyszałam za drzwiami:
- Czyli podsumujmy. Mówisz, że próbowała Cię zabić, miała czarne oczy i jakąś dziwną maź na policzkach tak? A potem nic nie pamiętała?
- O-ona uważała, że nic nie pamięta! Ja tego nie wiem czy na pewno... - Mike? Mike i Vincent! Chciałam wstać, ale uświadomiłam sobie, że nadal siedzę w Schowku. Znów zaczęłam szlochać, drapać w drzwi i krzyczeć. Usłyszałam przerażony pisk, najprawdopodobniej należący do Mike'a. Po chwili ktoś podszedł do drzwi i zaczął mocować się z klamką.
- Zamknięte. Kto jest w środku? Wszystko okej? - to Vinc się mocował z klamką. Jeśli powiem, kim jestem, Mike zejdzie na zawał. Szepnęłam cicho: "Tu jest ciasno i ciemno! Boję się!" i zaczęłam się kiwać w przód i tył. Po chwili za drzwiami usłyszałam też Mariona:
- Nie chcę, byś się mnie bał, więc siedź cicho. Ktoś tam jest? - po jego słowach, poczułam narastającą we mnie złość. Zacisnęłam wargi w wąską kreskę. Poczułam, że znów maź znajduje się na mojej twarzy. Vincent chyba tłumaczył, że usłyszał tutaj szloch i krzyki. Po chwili drzwi się otworzyły, a w nich stał zdziwiony Marion. Ledwo widziałam, przez opuchnięte powieki, ale jestem pewna, że nawet nie wiedział, że ja tu jestem. Wstałam i dosłownie stamtąd wybiegłam. Usiadłam pod ścianą i zaczęłam głośno oddychać. Nie czułam już mazi. Ucieszona tym faktem, próbowałam wstać. Westchnęłam, gdy straciłam równowagę i wylądowałam w ramionach Mariona, jednak odskoczyłam od niego bardzo szybko.
- Czemu mnie tu zostawiłeś?! Wiesz przecież, że mam klaustrofobię! Myślałam, że jesteśmy przyjaciółmi! - wykrzyknęłam mu prosto w twarz.
- Nawet nie wiedziałem, że jesteś tu zamknięta! Goldy nie mówił, że Cię tu zamknął. Zostawił Cię leżącą tam! - zmartwiony Marion pierwszy raz do mnie krzyknął.
- Nie wierzę! Nienawidzę Cię!
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Dum dum dum. XD Kolejny będzie wieczorem.

czwartek, 30 lipca 2015

Rozdział V "Kto?"
Obudziłam się będąc w Biurze. Nade mną stał przerażony Mike z pałką bejsbolową. Zastanawiało mnie, co się stało. Byłam w łazience przecież. Gdy dotknęłam policzka, poczułam, że nie ma już na nim mazi. Gdy zaczęłam wstawać, Mike drgnął. Nabrałam powietrza w płuca i szeptem do niego powiedziałam:
- Co ja tutaj robię? Coś Ci zrobiłam?
- N-nie udawaj teraz! J-ja Ci zaufałem, a Ty się na mnie rzucasz i próbujesz zabić! - wykrzyknął to ze łzami w oczach. W tym samym czasie pojawili się znikąd Złotko(Jakoś muszę mówić na Złotego Miśka) i Marion. Mike jeszcze bardziej się przeraził. Złotko podszedł do mnie i zaczął się wydzierać:"Tak się kończy spędzanie czasu z tym psycholem! Normalna to Ty nie jesteś?!" Ja zdziwiona popatrzyłam na niego. Psychol? SpringTrap? Nie wierzę w to. Z zamyślenia wyrwały mnie podejrzane słowa Mariona:
- Nie pamiętasz nic od chwili, gdy wybiegłaś z Kącika, prawda?
- S-Skąd Ty to wiesz? To Twoja sprawka?! Specjalnie coś mi zrobiliście, bym zaatakowała Stróży i bym znów siedziała samotnie w Kąciku?! Zabawne! - Z każdym wykrzyczanym przeze mnie słowem moje oczy robiły się ciemniejsze, aż w końcu stały się całkowicie czarne. Mike przerażony oglądał to. Ja się psychopatycznie uśmiechnęłam i rzuciłam na zdezorientowanego Mariona. Z oczu znów ciekła mi ta maź. Złapałam go za szyję i odwróciłam się do Złotka.
- To dzięki Wam mogę wychodzić! Dzięki tej rozmowie, czy można jej zaufać! A Wy nawet mnie nie znacie! - roześmiałam się głośniej, bardziej zaciskając palce na szyi przyjaciela. Zauważyłam w drzwiach wszystkie animatroniki. Toy'e, Old'y i te normalne. Przyglądali się temu ze zgrozą.
- Co się tak lampicie?! Też tak chcecie skończyć? To przez Was moja mała Kuro się ukrywała tyle lat. Zabawne prawda? Zresztą, zróbcie jej coś pod moją nieobecność, a następnym razem pizzeria pójdzie z dymem! - mówiąc to zerknęłam ukradkiem w stronę drugich drzwi, w których dostrzegłam zdziwionego SpringTrapa. Zdążyłam się jeszcze lekko do niego uśmiechnąć, zanim znów nastała ciemność. Gdy otworzyłam oczy, byłam zamknięta w jakimś małym pomieszczeniu. Wspominałam, że mam klaustrofobię? Zaczęłam głośno krzyczeć i szlochać. Byłam przerażona. Schowałam głowę w ramionach i zaczęłam się kołysać w przód i tył. Po jakichś czterech godzinach krzyku i szlochu, nie mogłam wydać z siebie jakiegokolwiek dźwięku. Myślałam, że Marion to mój przyjaciel. A on mnie tutaj tak po prostu zostawił. Z tą myślą zasnęłam.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Powróciłam! Jeszcze później dodam kolejny rozdział! <3

niedziela, 19 lipca 2015

Rozdział IV "Nieśmiałość, czy niechęć?" 
Ze SpringTrapem zwiedziłam całą pizzerię. On sam jest uprzejmy, zabawny, troskliwy i ostrożny. Szkoda, że nie wszyscy tutaj tacy są. Co mnie zdziwiło, nie trafiliśmy na żadnego animatronika. Było koło godziny 23 jak skończyliśmy rozmawiać i się rozeszliśmy do swoich pomieszczeń. Nie miałam pojęcia w jakim on się znajduje pokoju. Westchnęłam cicho i otworzyłam drzwi Kącika. Gdy stanęłam w drzwiach, zobaczyłam, że w Kąciku jest wszystko porozrzucane. Jakby ktoś czegoś szukał. Zabrałam się za sprzątanie tego. Marion jakby to teraz zobaczył, to by mnie chyba zabił. Skończyłam sprzątać w momencie, gdy wybiła północ. Uśmiechnięta, skierowałam się w stronę biura. Idąc zamyślona korytarzem, wpadłam na kogoś wysokiego. Podniosłam głowę. To był chyba Bonnie. Trochę za ciemno, by to stwierdzić. Mógł być to też BonBon. Mruknęłam ciche "przepraszam" i próbowałam go wyminąć, jednak ten złapał mnie za nadgarstek i odwrócił w swoją stronę.
- Kolejne nowe animatroniki przywieźli czy jak? BonBon jestem! - z uśmiechem na twarzy przyglądał się z zainteresowaniem mojej osobie.- A gdzie idziesz?
- N-nie jestem nowa... Tylko się ukrywałam, hehe... KuroKitsune jestem, ale możesz mówić mi Kuro. Idę do Biura. Miło mi poznać - odwzajemniłam uśmiech.
- Chętnie pójdę! - po jego odpowiedzi ruszyłam w stronę Biura, a BonBon za mną. Gdy dotarliśmy, drzwi były zamknięte. Podeszłam do szyby i lekko zastukałam, by ich nie przestraszyć. Dzisiaj był sam Mike. Uśmiechnęłam się niepewnie. On się mnie boi. On pokazał na coś za mną. Domyśliłam się, że chodzi mu o chłopaka za mną. Pokiwałam głową na znak, że on mu nic nie zrobi, ale ten nie chciał otworzyć. Westchnęłam cicho i oddaliłam się od Biura, zostawiając BonBona przy drzwiach. Zmęczona, wróciłam do Kącika, w którym siedział Marion i Złoty Misiek. Nie przejęłam się zbytnio ich obecnością. Usiadłam w swoim kącie i oparłam głowę o ścianę. Westchnęłam cicho. Nie mam nawet z kim teraz pogadać. Z zamyślenia wyrwał mnie głos. Chyba tego Miśka.
- Ej! Wszystko okej? - odwróciłam głowę i spojrzałam na niego zdziwiona. Czemu miałoby nie być okej?
- Czemu ma nie być okej? - mój wzrok skierowałam na Mariona, który po mojej odpowiedzi wyglądał na przerażonego. Zirytowana wstałam z miejsca, ignorując Złotego i ruszyłam w stronę Korytarza. Gdy tylko wyszłam usłyszałam czyjś głos. "Chodź!" Rozejrzałam się, ale nikogo nie było. Postanowiłam pójść do łazienki, by zobaczyć, czemu patrzyli na mnie tak przerażonym wzrokiem. Od razu jak weszłam ruszyłam w stronę lustra. To co zobaczyłam, przeraziło mnie. Miałam swoją ludzką postać, tyle że z doczepianym ogonem i uszami, a z czarnych oczu wypływała jakaś maź. Maź nie chciała się zmyć. Lekko się przeraziłam. W tej samej chwili znów usłyszałam głos "Odpocznij trochę. Daj mi trochę pospacerować!" Potem już była tylko ciemność.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Jeśli ktoś to czyta, chciałabym poinformować, że wyjeżdżam na 10 dni na kolonię i nie będę miała jak dodawać rozdziałów. <3  Jak tylko wrócę, dodam rozdział. PS jeśli ktokolwiek to czyta, niech zostawi komentarz X.X ;_;

piątek, 17 lipca 2015

Rozdział III "O co chodzi?"
Odwróciliśmy powoli głowy w stronę dziwnego dźwięku. Marion stał koło Pudełka z żądzą mordu w oczach. Oczywiście, jak każdy tutaj patrzył tym wzrokiem na Stróży. Kopnęłam w Pudełko, zwracając na siebie uwagę nie tylko Stróży, ale też Mariona, którego wzrok od razu złagodniał. Ignorując przerażonych mężczyzn, podszedł do mnie i przytulił z wyraźną ulgą. Wykorzystując chwilę, machnęłam dłonią na Vincenta i Mike'a by wracali szybko do Biura. Oni jakby czytając mi w myślach, wybiegli z krzykiem. Marion oderwał się ode mnie i chciał biec za nimi, ale złapałam go za dłoń. On odpuścił i odwrócił się w moją stronę.
- Wyszłaś z Kącika... Wiesz jak się martwiłem? Jeszcze wpadłem na Freddy'ego, który mówił, że jest tu ktoś nieznany. Domyśliłem się, że to o Ciebie chodzi. Czemu wyszłaś? Nigdy nie wychodziłaś!- nawijał jak jakaś plotkara. Westchnęłam cicho i popatrzyłam na niego, smutno się uśmiechając. Zamilkł natychmiast. Wykorzystałam chwilę.
- Chciałam Cię znaleźć. Chciałam się dowiedzieć czemu zamknęli pizzerię. Dowiedziałam się co nieco, ale musisz mi opowiedzieć! Proszę Cię! - Z błagalnym wyrazem twarzy usiadłam koło Pudełka. On tylko westchnął, usiadł koło mnie i zaczął opowiadać. W końcu wybiła 6, więc ja musiałam się schować, a Marion wejść do Pudełka. Mimo, że Pizzeria była zamknięta, to mieliśmy umowę, że zachowujemy się jak zawsze. Ja z Mario mieliśmy taką umowę. Czy inni mieli to nie wiem. Koło godziny 9 do Kącika ktoś wszedł. Z tego co słyszałam to zapukał w wieko od Pudełka. Marion chyba wyszedł z Kącika. Skoro on może, to ja też! Powoli wstałam i zamarłam. W otwartych drzwiach stał chłopak. Miał blond włosy, królicze uszy i poniszczone ubranie. Wyglądał na równo zdziwionego jak ja. Wpatrywaliśmy się w siebie przez chwilę, po czym chłopak się odezwał:
- K-kim jesteś? Jestem jednym z najstarszych stąd i Cię nie pamiętam. Od jak dawna tutaj jesteś?- Stałam tak przez chwilę, po czym wreszcie odpowiedziałam:
- K-KuroKitsune.... N-nikt mnie tu nie zna.... Jedynie Marion... A Ty ki...- urwałam, gdy zorientowałam się, że gdzieś mnie ciągnie - A-ano....
-Szzz! - popatrzył na uchylone drzwi przed nami. W środku widziałam Mariona i kolejnego złotego osobnika. Przyglądałam się temu przez chwilę bez zainteresowania, gdy usłyszałam swoje imię:

- Na pewno można jej zaufać? W końcu, nikt jej nie zna prócz Ciebie. Ja bym ją wyrzucił...- Blondyn z uszami miśka powiedział to dość cicho, ale po chwili przerwał znikając gdzieś. Poczułam szturchnięcie. Odwróciłam głowę i zobaczyłam chłopaka, który mnie tu przyprowadził. Podał mi rękę i powiedział dość głośno:
- SpringTrap jestem. W Kąciku się nie przedstawiłem. Wybacz. Idziemy? - mówił to wszystko głośno i z uśmiechem.
- Dobrze...- odparłam podając mu rękę. Nie wiedziałam, że będę musiała potem wybierać.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Ktoś to czyta? ;_; Jeśli tak to się cieszę. ^.^

czwartek, 16 lipca 2015

Rozdział II "Kim jesteś?"
Słysząc te słowa lekko się przestraszyłam, ale też zdziwiłam. "Wracaj do swojego małego świata"
Gdy odwróciłam głowę, zobaczyłam chłopaka-miśka, z brązowymi uszami, najwyraźniej niezadowolonego moją obecnością.
-Kim do cholery jesteś?! I czemu, skoro jesteś jednym z nas im pomagasz?! - wykrzyknął po czym tak po prostu rzucił we mnie krzesłem, które ledwo ominęłam. Widząc jego reakcję na moje nastawienie do stróży, wstałam zirytowana, podeszłam do niego i wykrzyczałam mu w twarz:
- Czemu do cholery jasnej się tak uwzięliście na tych biednych ludzi, którzy chcą coś tutaj zarobić i przeżyć?! Może im zazdrościsz tego, że mogą wyjść poza pizzerię?! Wielkie mi rzeczy! Zachowujesz się jak nie powiem co! I pomyśleć, że Miś Freddy, bo tak Cię w dzieciństwie nazywałam, był moim cholernym ulubieńcem! - Gdy skończyłam krzyczeć, ze łzami (normalnymi!) w oczach wybiegłam z biura. Misiek chyba pobiegł za mną. Stróże pewnie śledzą mnie na kamerach. Niech robią co chcą! Żałowałam w ogóle, że wyszłam z Kącika Nagród. Zdyszana, wpadłam do Kącika i z hukiem zatrzasnęłam drzwi. Nawet nie patrzyłam, czy Marion już wrócił. Po prostu usiadłam na swoim miejscu. Oparłam głowę o ścianę i za Pudełkiem dojrzałam jakieś skrawki gazet. Lekko przesunęłam Pozytywkę, sięgnęłam po skrawki i gdy już je wyjęłam zabrałam się do czytania. "Zaginięcie dzieci..." i podobne tytuły. Zdziwiona odłożyłam gazety na swoje miejsce i przysunęłam miejsce Mariona na miejsce. Po chwili siedzenia chyba zasnęłam. Gdy otworzyłam oczy zobaczyłam nad sobą zmartwionych Stróży. Słyszałam przekleństwa z Pudełka, czyli musieli czymś ciężkim go zamknąć.
- Co się stało? O czym mówiłaś?... "W dzieciństwie"? Czyli... byłaś normalnym człowiekiem? - słysząc te słowa przypomniałam sobie całe moje ludzkie życie. Najgorszym wspomnieniem było samobójstwo. Dopiero po chwili sobie uświadomiłam, że to pytanie zadał chłopak, który się mnie bał. Uśmiechnęłam się nieśmiało, cicho westchnęłam i zaczęłam opowiadać swoją historię. Gdy skończyłam opowiadać, zaległa cisza. Siedziałam ze spuszczoną głową, gdy poczułam uścisk. Zdziwiona podniosłam głowę i zobaczyłam Stróży.
-M-Mike jestem. I nie martw się. Możesz co noc przychodzić! Prawda Vinc? - to pytanie skierował do Fioletowego. Czyli on jest Mike, a Fioletowy Vinc? Vinc... Vincent? Widziałam podobne imię na gazecie. Odskoczyłam od nich jak oparzona i odsunęłam Pudełko. Wyjęłam jeden z kawałków gazety i zaczęłam czytać "(...)Vincent(...) Podejrzany(...) Oczyszczony z zarzutów(...)" Nic nie mówiąc, przysunęłam Mariona razem z Pudełkiem do ściany i wrzuciłam tam kawałek. Uśmiechnęłam się. Usłyszeliśmy dziwny dźwięk z Pozytywki. Wiedziałam, że Marion się uwolnił i nie jest zadowolony...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Jeśli ktokolwiek to czyta, najmocniej przepraszam za opóźnienie z rozdziałem. X.X naprawdę. Jak myślicie, co Kuro znalazła w tych gazetach? :3 Jeśli ktoś to czyta, proszę zostaw droga osobo komentarz. X.X Zależy mi <3




poniedziałek, 13 lipca 2015

Rozdział I "Pierwszy raz wyszłam z Kącika"
Siedząc w kącie obok pudełka Mariona, rozmyślałam o tym, dlaczego zamknęli Freddy Fazbear's Pizza. Postanowiłam się tego dowiedzieć, ale dyskretnie. Wstałam i zapukałam w górę od Pudełka. Nie otworzył, więc prawdopodobnie go nie było. Otworzyłam powoli Pudełko. Miałam rację, puste. Westchnęłam cicho, po czym otrzepując białe spodenki, które akurat miałam na sobie, odwróciłam się i ruszyłam w stronę drzwi od Kącika Nagród. Stanęłam przed drzwiami i wahając się, nacisnęłam klamkę i wyjrzałam na korytarz. Było ciemno i cicho. Wyszłam powoli z pomieszczenia, zamykając za sobą drzwi. Niewiele myśląc, ruszyłam korytarzem. Nie chciałam spotkać kogoś innego niż Mariona. To jedyna osoba, którą tutaj znam. Idąc tak zauważyłam, że w biurze ktoś jest. Zakradłam się i zajrzałam do środka. W środku siedziało dwóch chłopaków (u mnie Mike ma czarne włosy X.X). Jeden miał czarne włosy, niebieskie oczy i szary strój strażnika, natomiast drugi wyglądał niecodziennie. Miał fioletowe włosy spięte w kucyka, jasną cerę i fioletowy strój strażnika. Z ich rozmowy udało mi się usłyszeć "(...)Wypadek(...)Lis(...)Dziecko(...)". Stałam przez chwilę jak zamurowana, gdy po drugiej stronie zobaczyłam ToChi (Toy Chica). Niewiele myśląc, rzuciłam się przez biuro zamykając jej drzwi tuż przed twarzą. Odwróciłam się i popatrzyłam na ich twarze. Na twarzy Fioletowego (Nie poznałam jego imienia, a jakoś muszę się zwracać!) była ciekawość, zaś na twarzy ciemnowłosego widniał strach z lekkim zdziwieniem. Uśmiechnęłam się nieśmiało i zaczęłam powoli zbliżać się do drzwi, gdy Fioletowy chwycił mnie za dłoń i popatrzył na mnie.
-Kim jesteś?- zapytał nadal mnie trzymając.- Nie ma Cię na liście...- dodał, po czym pociągnął mnie lekko, że wylądowałam na ziemi obok niego.
- J-ja jestem KuroKitsune. Nie ma mnie na liście, bo prawdopodobnie tylko Wasz szef wie o moim istnieniu - westchnęłam cicho i spojrzałam na czarnowłosego, który najwyraźniej się mnie bał. - Mogę już iść? - wstałam.
 -Tak. Wracaj do swojego małego świata...-
usłyszeliśmy głos od strony prawych drzwi. Odwróciliśmy się,a tam....
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Dum Dum Dum! Moje pierwsze opowiadanie. Jak się podoba? Jeśli są błędy, to piszcie w komentarzach...Jeśli ktoś to czyta ^.^ Postaram się jutro dodać kolejny rozdział. X.X Piszcie, co chcielibyście, bym zmieniła. :3 Dzięki za przeczytanie.
KARTA OC!
Imię: KuroKitsune

Przezwiska: Kuro-chan, Kuro
Wiek: Na ludzkie lata 16
Rodzaj: Animatronik
Wzrost: około 1,60 m
Charakter: Nie ma co dużo tu pisać. Jest ciekawska, nieufna, tajemnicza, samotna, czasami nawet pomocna.
Wygląd: Jest ogólnie mała. Ma długie, proste, czarne włosy, bladą cerę, czerwone oczy, mały nosek oraz usta. Zazwyczaj chodzi ubrana w czarną bokserkę, czarne szorty i czarne "trampki" do kolan, aczkolwiek czasami też przebiera się w białe odpowiedniki swojego stroju. Na głowie ma czarne lisie uszy, a z tyłu ma puchaty, czarny lisi ogon.
Historia:  Jak każdy animatronik ma swoją. Popełniła samobójstwo w nocy w Kąciku Nagród, bo nawet rodzice jej nie akceptowali.
Zakwaterowanie: Freddy Fazbear's Pizza. Często siedzi w Kąciku Nagród, bądź kuchni. Nigdy nie przebywa w wentylacji. Czasami można ją spotkać pod biurem, wpatrującą się w Stróża i innych.
Powiązania: Jak na razie zna tylko Marionetkę, ponieważ unikała innych.

Witam!

No to tak. Na imię mam Paulina, mam 13 lat i interesuję się różnymi rzeczami (chyba jak każdy X.X) Na tym blogu będę dodawać swoje opowiadanie FanFiction. Animatroniki będą swoimi ludzkimi wersjami. Czasami będzie pisane z perspektywy innego animatronika. Główną bohaterką będzie mój OC. Kartę OC wstawię później. Mam nadzieję, że spodoba się Wam. To mój pierwszy blog, więc przepraszam za wszelkie błędy. X.X :D