Rozdział V "Nienawidzę!"
Obudziłam się nadal będąc w tym małym pokoiku. Myślę, że to jest Schowek. Znów zaczęłam szlochać, krzyczeć i drapać palcami drzwi. Siedziałam tam kolejne kilka godzin. Oczy miałam podpuchnięte od płaczu. W końcu usłyszałam za drzwiami:
- Czyli podsumujmy. Mówisz, że próbowała Cię zabić, miała czarne oczy i jakąś dziwną maź na policzkach tak? A potem nic nie pamiętała?
- O-ona uważała, że nic nie pamięta! Ja tego nie wiem czy na pewno... - Mike? Mike i Vincent! Chciałam wstać, ale uświadomiłam sobie, że nadal siedzę w Schowku. Znów zaczęłam szlochać, drapać w drzwi i krzyczeć. Usłyszałam przerażony pisk, najprawdopodobniej należący do Mike'a. Po chwili ktoś podszedł do drzwi i zaczął mocować się z klamką.
- Zamknięte. Kto jest w środku? Wszystko okej? - to Vinc się mocował z klamką. Jeśli powiem, kim jestem, Mike zejdzie na zawał. Szepnęłam cicho: "Tu jest ciasno i ciemno! Boję się!" i zaczęłam się kiwać w przód i tył. Po chwili za drzwiami usłyszałam też Mariona:
- Nie chcę, byś się mnie bał, więc siedź cicho. Ktoś tam jest? - po jego słowach, poczułam narastającą we mnie złość. Zacisnęłam wargi w wąską kreskę. Poczułam, że znów maź znajduje się na mojej twarzy. Vincent chyba tłumaczył, że usłyszał tutaj szloch i krzyki. Po chwili drzwi się otworzyły, a w nich stał zdziwiony Marion. Ledwo widziałam, przez opuchnięte powieki, ale jestem pewna, że nawet nie wiedział, że ja tu jestem. Wstałam i dosłownie stamtąd wybiegłam. Usiadłam pod ścianą i zaczęłam głośno oddychać. Nie czułam już mazi. Ucieszona tym faktem, próbowałam wstać. Westchnęłam, gdy straciłam równowagę i wylądowałam w ramionach Mariona, jednak odskoczyłam od niego bardzo szybko.
- Czemu mnie tu zostawiłeś?! Wiesz przecież, że mam klaustrofobię! Myślałam, że jesteśmy przyjaciółmi! - wykrzyknęłam mu prosto w twarz.
- Nawet nie wiedziałem, że jesteś tu zamknięta! Goldy nie mówił, że Cię tu zamknął. Zostawił Cię leżącą tam! - zmartwiony Marion pierwszy raz do mnie krzyknął.
- Nie wierzę! Nienawidzę Cię!
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Dum dum dum. XD Kolejny będzie wieczorem.
- Czyli podsumujmy. Mówisz, że próbowała Cię zabić, miała czarne oczy i jakąś dziwną maź na policzkach tak? A potem nic nie pamiętała?
- O-ona uważała, że nic nie pamięta! Ja tego nie wiem czy na pewno... - Mike? Mike i Vincent! Chciałam wstać, ale uświadomiłam sobie, że nadal siedzę w Schowku. Znów zaczęłam szlochać, drapać w drzwi i krzyczeć. Usłyszałam przerażony pisk, najprawdopodobniej należący do Mike'a. Po chwili ktoś podszedł do drzwi i zaczął mocować się z klamką.
- Zamknięte. Kto jest w środku? Wszystko okej? - to Vinc się mocował z klamką. Jeśli powiem, kim jestem, Mike zejdzie na zawał. Szepnęłam cicho: "Tu jest ciasno i ciemno! Boję się!" i zaczęłam się kiwać w przód i tył. Po chwili za drzwiami usłyszałam też Mariona:
- Nie chcę, byś się mnie bał, więc siedź cicho. Ktoś tam jest? - po jego słowach, poczułam narastającą we mnie złość. Zacisnęłam wargi w wąską kreskę. Poczułam, że znów maź znajduje się na mojej twarzy. Vincent chyba tłumaczył, że usłyszał tutaj szloch i krzyki. Po chwili drzwi się otworzyły, a w nich stał zdziwiony Marion. Ledwo widziałam, przez opuchnięte powieki, ale jestem pewna, że nawet nie wiedział, że ja tu jestem. Wstałam i dosłownie stamtąd wybiegłam. Usiadłam pod ścianą i zaczęłam głośno oddychać. Nie czułam już mazi. Ucieszona tym faktem, próbowałam wstać. Westchnęłam, gdy straciłam równowagę i wylądowałam w ramionach Mariona, jednak odskoczyłam od niego bardzo szybko.
- Czemu mnie tu zostawiłeś?! Wiesz przecież, że mam klaustrofobię! Myślałam, że jesteśmy przyjaciółmi! - wykrzyknęłam mu prosto w twarz.
- Nawet nie wiedziałem, że jesteś tu zamknięta! Goldy nie mówił, że Cię tu zamknął. Zostawił Cię leżącą tam! - zmartwiony Marion pierwszy raz do mnie krzyknął.
- Nie wierzę! Nienawidzę Cię!
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Dum dum dum. XD Kolejny będzie wieczorem.
Ciekawe co dasz dalej. Poczeka.
OdpowiedzUsuń