Rozdział II "Kim jesteś?"
Słysząc te słowa lekko się przestraszyłam, ale też zdziwiłam. "Wracaj do swojego małego świata" Gdy odwróciłam głowę, zobaczyłam chłopaka-miśka, z brązowymi uszami, najwyraźniej niezadowolonego moją obecnością.
-Kim do cholery jesteś?! I czemu, skoro jesteś jednym z nas im pomagasz?! - wykrzyknął po czym tak po prostu rzucił we mnie krzesłem, które ledwo ominęłam. Widząc jego reakcję na moje nastawienie do stróży, wstałam zirytowana, podeszłam do niego i wykrzyczałam mu w twarz:
- Czemu do cholery jasnej się tak uwzięliście na tych biednych ludzi, którzy chcą coś tutaj zarobić i przeżyć?! Może im zazdrościsz tego, że mogą wyjść poza pizzerię?! Wielkie mi rzeczy! Zachowujesz się jak nie powiem co! I pomyśleć, że Miś Freddy, bo tak Cię w dzieciństwie nazywałam, był moim cholernym ulubieńcem! - Gdy skończyłam krzyczeć, ze łzami (normalnymi!) w oczach wybiegłam z biura. Misiek chyba pobiegł za mną. Stróże pewnie śledzą mnie na kamerach. Niech robią co chcą! Żałowałam w ogóle, że wyszłam z Kącika Nagród. Zdyszana, wpadłam do Kącika i z hukiem zatrzasnęłam drzwi. Nawet nie patrzyłam, czy Marion już wrócił. Po prostu usiadłam na swoim miejscu. Oparłam głowę o ścianę i za Pudełkiem dojrzałam jakieś skrawki gazet. Lekko przesunęłam Pozytywkę, sięgnęłam po skrawki i gdy już je wyjęłam zabrałam się do czytania. "Zaginięcie dzieci..." i podobne tytuły. Zdziwiona odłożyłam gazety na swoje miejsce i przysunęłam miejsce Mariona na miejsce. Po chwili siedzenia chyba zasnęłam. Gdy otworzyłam oczy zobaczyłam nad sobą zmartwionych Stróży. Słyszałam przekleństwa z Pudełka, czyli musieli czymś ciężkim go zamknąć.
- Co się stało? O czym mówiłaś?... "W dzieciństwie"? Czyli... byłaś normalnym człowiekiem? - słysząc te słowa przypomniałam sobie całe moje ludzkie życie. Najgorszym wspomnieniem było samobójstwo. Dopiero po chwili sobie uświadomiłam, że to pytanie zadał chłopak, który się mnie bał. Uśmiechnęłam się nieśmiało, cicho westchnęłam i zaczęłam opowiadać swoją historię. Gdy skończyłam opowiadać, zaległa cisza. Siedziałam ze spuszczoną głową, gdy poczułam uścisk. Zdziwiona podniosłam głowę i zobaczyłam Stróży.
-M-Mike jestem. I nie martw się. Możesz co noc przychodzić! Prawda Vinc? - to pytanie skierował do Fioletowego. Czyli on jest Mike, a Fioletowy Vinc? Vinc... Vincent? Widziałam podobne imię na gazecie. Odskoczyłam od nich jak oparzona i odsunęłam Pudełko. Wyjęłam jeden z kawałków gazety i zaczęłam czytać "(...)Vincent(...) Podejrzany(...) Oczyszczony z zarzutów(...)" Nic nie mówiąc, przysunęłam Mariona razem z Pudełkiem do ściany i wrzuciłam tam kawałek. Uśmiechnęłam się. Usłyszeliśmy dziwny dźwięk z Pozytywki. Wiedziałam, że Marion się uwolnił i nie jest zadowolony...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~Jeśli ktokolwiek to czyta, najmocniej przepraszam za opóźnienie z rozdziałem. X.X naprawdę. Jak myślicie, co Kuro znalazła w tych gazetach? :3 Jeśli ktoś to czyta, proszę zostaw droga osobo komentarz. X.X Zależy mi <3
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz