Rozdział V "Kto?"
Obudziłam się będąc w Biurze. Nade mną stał przerażony Mike z pałką bejsbolową. Zastanawiało mnie, co się stało. Byłam w łazience przecież. Gdy dotknęłam policzka, poczułam, że nie ma już na nim mazi. Gdy zaczęłam wstawać, Mike drgnął. Nabrałam powietrza w płuca i szeptem do niego powiedziałam:
- Co ja tutaj robię? Coś Ci zrobiłam?
- N-nie udawaj teraz! J-ja Ci zaufałem, a Ty się na mnie rzucasz i próbujesz zabić! - wykrzyknął to ze łzami w oczach. W tym samym czasie pojawili się znikąd Złotko(Jakoś muszę mówić na Złotego Miśka) i Marion. Mike jeszcze bardziej się przeraził. Złotko podszedł do mnie i zaczął się wydzierać:"Tak się kończy spędzanie czasu z tym psycholem! Normalna to Ty nie jesteś?!" Ja zdziwiona popatrzyłam na niego. Psychol? SpringTrap? Nie wierzę w to. Z zamyślenia wyrwały mnie podejrzane słowa Mariona:
- Nie pamiętasz nic od chwili, gdy wybiegłaś z Kącika, prawda?
- S-Skąd Ty to wiesz? To Twoja sprawka?! Specjalnie coś mi zrobiliście, bym zaatakowała Stróży i bym znów siedziała samotnie w Kąciku?! Zabawne! - Z każdym wykrzyczanym przeze mnie słowem moje oczy robiły się ciemniejsze, aż w końcu stały się całkowicie czarne. Mike przerażony oglądał to. Ja się psychopatycznie uśmiechnęłam i rzuciłam na zdezorientowanego Mariona. Z oczu znów ciekła mi ta maź. Złapałam go za szyję i odwróciłam się do Złotka.
- To dzięki Wam mogę wychodzić! Dzięki tej rozmowie, czy można jej zaufać! A Wy nawet mnie nie znacie! - roześmiałam się głośniej, bardziej zaciskając palce na szyi przyjaciela. Zauważyłam w drzwiach wszystkie animatroniki. Toy'e, Old'y i te normalne. Przyglądali się temu ze zgrozą.
- Co się tak lampicie?! Też tak chcecie skończyć? To przez Was moja mała Kuro się ukrywała tyle lat. Zabawne prawda? Zresztą, zróbcie jej coś pod moją nieobecność, a następnym razem pizzeria pójdzie z dymem! - mówiąc to zerknęłam ukradkiem w stronę drugich drzwi, w których dostrzegłam zdziwionego SpringTrapa. Zdążyłam się jeszcze lekko do niego uśmiechnąć, zanim znów nastała ciemność. Gdy otworzyłam oczy, byłam zamknięta w jakimś małym pomieszczeniu. Wspominałam, że mam klaustrofobię? Zaczęłam głośno krzyczeć i szlochać. Byłam przerażona. Schowałam głowę w ramionach i zaczęłam się kołysać w przód i tył. Po jakichś czterech godzinach krzyku i szlochu, nie mogłam wydać z siebie jakiegokolwiek dźwięku. Myślałam, że Marion to mój przyjaciel. A on mnie tutaj tak po prostu zostawił. Z tą myślą zasnęłam.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Powróciłam! Jeszcze później dodam kolejny rozdział! <3
- Co ja tutaj robię? Coś Ci zrobiłam?
- N-nie udawaj teraz! J-ja Ci zaufałem, a Ty się na mnie rzucasz i próbujesz zabić! - wykrzyknął to ze łzami w oczach. W tym samym czasie pojawili się znikąd Złotko(Jakoś muszę mówić na Złotego Miśka) i Marion. Mike jeszcze bardziej się przeraził. Złotko podszedł do mnie i zaczął się wydzierać:"Tak się kończy spędzanie czasu z tym psycholem! Normalna to Ty nie jesteś?!" Ja zdziwiona popatrzyłam na niego. Psychol? SpringTrap? Nie wierzę w to. Z zamyślenia wyrwały mnie podejrzane słowa Mariona:
- Nie pamiętasz nic od chwili, gdy wybiegłaś z Kącika, prawda?
- S-Skąd Ty to wiesz? To Twoja sprawka?! Specjalnie coś mi zrobiliście, bym zaatakowała Stróży i bym znów siedziała samotnie w Kąciku?! Zabawne! - Z każdym wykrzyczanym przeze mnie słowem moje oczy robiły się ciemniejsze, aż w końcu stały się całkowicie czarne. Mike przerażony oglądał to. Ja się psychopatycznie uśmiechnęłam i rzuciłam na zdezorientowanego Mariona. Z oczu znów ciekła mi ta maź. Złapałam go za szyję i odwróciłam się do Złotka.
- To dzięki Wam mogę wychodzić! Dzięki tej rozmowie, czy można jej zaufać! A Wy nawet mnie nie znacie! - roześmiałam się głośniej, bardziej zaciskając palce na szyi przyjaciela. Zauważyłam w drzwiach wszystkie animatroniki. Toy'e, Old'y i te normalne. Przyglądali się temu ze zgrozą.
- Co się tak lampicie?! Też tak chcecie skończyć? To przez Was moja mała Kuro się ukrywała tyle lat. Zabawne prawda? Zresztą, zróbcie jej coś pod moją nieobecność, a następnym razem pizzeria pójdzie z dymem! - mówiąc to zerknęłam ukradkiem w stronę drugich drzwi, w których dostrzegłam zdziwionego SpringTrapa. Zdążyłam się jeszcze lekko do niego uśmiechnąć, zanim znów nastała ciemność. Gdy otworzyłam oczy, byłam zamknięta w jakimś małym pomieszczeniu. Wspominałam, że mam klaustrofobię? Zaczęłam głośno krzyczeć i szlochać. Byłam przerażona. Schowałam głowę w ramionach i zaczęłam się kołysać w przód i tył. Po jakichś czterech godzinach krzyku i szlochu, nie mogłam wydać z siebie jakiegokolwiek dźwięku. Myślałam, że Marion to mój przyjaciel. A on mnie tutaj tak po prostu zostawił. Z tą myślą zasnęłam.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Powróciłam! Jeszcze później dodam kolejny rozdział! <3
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz