niedziela, 19 lipca 2015

Rozdział IV "Nieśmiałość, czy niechęć?" 
Ze SpringTrapem zwiedziłam całą pizzerię. On sam jest uprzejmy, zabawny, troskliwy i ostrożny. Szkoda, że nie wszyscy tutaj tacy są. Co mnie zdziwiło, nie trafiliśmy na żadnego animatronika. Było koło godziny 23 jak skończyliśmy rozmawiać i się rozeszliśmy do swoich pomieszczeń. Nie miałam pojęcia w jakim on się znajduje pokoju. Westchnęłam cicho i otworzyłam drzwi Kącika. Gdy stanęłam w drzwiach, zobaczyłam, że w Kąciku jest wszystko porozrzucane. Jakby ktoś czegoś szukał. Zabrałam się za sprzątanie tego. Marion jakby to teraz zobaczył, to by mnie chyba zabił. Skończyłam sprzątać w momencie, gdy wybiła północ. Uśmiechnięta, skierowałam się w stronę biura. Idąc zamyślona korytarzem, wpadłam na kogoś wysokiego. Podniosłam głowę. To był chyba Bonnie. Trochę za ciemno, by to stwierdzić. Mógł być to też BonBon. Mruknęłam ciche "przepraszam" i próbowałam go wyminąć, jednak ten złapał mnie za nadgarstek i odwrócił w swoją stronę.
- Kolejne nowe animatroniki przywieźli czy jak? BonBon jestem! - z uśmiechem na twarzy przyglądał się z zainteresowaniem mojej osobie.- A gdzie idziesz?
- N-nie jestem nowa... Tylko się ukrywałam, hehe... KuroKitsune jestem, ale możesz mówić mi Kuro. Idę do Biura. Miło mi poznać - odwzajemniłam uśmiech.
- Chętnie pójdę! - po jego odpowiedzi ruszyłam w stronę Biura, a BonBon za mną. Gdy dotarliśmy, drzwi były zamknięte. Podeszłam do szyby i lekko zastukałam, by ich nie przestraszyć. Dzisiaj był sam Mike. Uśmiechnęłam się niepewnie. On się mnie boi. On pokazał na coś za mną. Domyśliłam się, że chodzi mu o chłopaka za mną. Pokiwałam głową na znak, że on mu nic nie zrobi, ale ten nie chciał otworzyć. Westchnęłam cicho i oddaliłam się od Biura, zostawiając BonBona przy drzwiach. Zmęczona, wróciłam do Kącika, w którym siedział Marion i Złoty Misiek. Nie przejęłam się zbytnio ich obecnością. Usiadłam w swoim kącie i oparłam głowę o ścianę. Westchnęłam cicho. Nie mam nawet z kim teraz pogadać. Z zamyślenia wyrwał mnie głos. Chyba tego Miśka.
- Ej! Wszystko okej? - odwróciłam głowę i spojrzałam na niego zdziwiona. Czemu miałoby nie być okej?
- Czemu ma nie być okej? - mój wzrok skierowałam na Mariona, który po mojej odpowiedzi wyglądał na przerażonego. Zirytowana wstałam z miejsca, ignorując Złotego i ruszyłam w stronę Korytarza. Gdy tylko wyszłam usłyszałam czyjś głos. "Chodź!" Rozejrzałam się, ale nikogo nie było. Postanowiłam pójść do łazienki, by zobaczyć, czemu patrzyli na mnie tak przerażonym wzrokiem. Od razu jak weszłam ruszyłam w stronę lustra. To co zobaczyłam, przeraziło mnie. Miałam swoją ludzką postać, tyle że z doczepianym ogonem i uszami, a z czarnych oczu wypływała jakaś maź. Maź nie chciała się zmyć. Lekko się przeraziłam. W tej samej chwili znów usłyszałam głos "Odpocznij trochę. Daj mi trochę pospacerować!" Potem już była tylko ciemność.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Jeśli ktoś to czyta, chciałabym poinformować, że wyjeżdżam na 10 dni na kolonię i nie będę miała jak dodawać rozdziałów. <3  Jak tylko wrócę, dodam rozdział. PS jeśli ktokolwiek to czyta, niech zostawi komentarz X.X ;_;

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz